RSS
sobota, 07 marca 2009
.
...
20:57, justek20
Link Komentarze (2) »
czwartek, 05 lipca 2007
MATKA DZIECKA . BLOX . PL


od dziś tam jestem :)
16:07, justek20
Link Dodaj komentarz »
KONIEC
To już jest koniec ... ale wcale nie prawda, że nie ma już nic.

Świetnie się bawiłam pisząc tego bloga. Nie spodziewałam się, że ktoś to kiedyś przeczyta a już napewno, że będzie tą moją bezładną pisanię czytać tyle osób! Celem blogaska było opisanie tego jedynego momentu w moim życiu, w końcu raz jeden jest się w pierwszej ciąży ( na szczęście! ). Kiedyś główna bohaterka to wszystko przeczyta. Ponieważ świetna z niej kobieta wyrośnie, więc z pewnością doceni sentymenalną wartość tego Dzieua.

Blogosferze szanownej bardzo dziękuję za ciepłe słowa, opinie, komentarze, adresy do Waszych blogów. Fajni jesteście ! :)

Redakcji serwisu edziecko dziękuję za wyróżnienie i promowanie blogaska jako zjawiska godnego uwagi. Bardzo dobry gust mają w matce agorze :))))

Mamie dziękuję za opiekę i spełnianie kulianarnych zachcianek.

Batorysi za to, że dzięki opisom jej ciąży, wiedziałam jakie stresy czekają mnie za 2 tygodnie.

Ake, za nieocenione rady matki dwojga doświadczonej losem już.

Pani dohtór za cierpliwość, doprowadzenie do szczęśliwego końca i pomocną dłoń przy podnoszeniu brzuszyska z leżanki.

No i przede wszystkim dziękuję małżoneczkowi : bez jego wkładu ( jakkolwiek dwuznacznie to brzmi ) nie byłoby młodej gniewnej. Kocham Cię.

I cieszcie się, że to tylko blog. Jak dostanę oskara będę dłużej dziękować!!!!

howk...

i jedna łezka, że to już koniec tu...
16:03, justek20
Link Komentarze (3) »
Szpitalnie
czyli daleko od noszy ( wersja kobiety w ciąży ).

Do szpitala kobieta w ciąży została odeskortowana dzień przed planowanym porodem. Jako 100 % blondynka spóźniła się na wyznaczoną godzinę zakwaterowania. W sumie standard. Trochę to nerwowej atmosfery wprowadziło ale szczwana i przebiegła kobieta wydedukowała sobie, że w sumie jutro bez niej nie zaczną więc nie ma co się denerwować.

W uroczym pensjonaciku Żelazna na kobietę w apartamencie czekały 2 inne współrodzące. Kilka wpisów wcześniej była mroczna przepowiednia, że będzie średniawe towarzystwo, prawda? No.. i w rzeczy samej. 3 kobiety w ciąży ( w tym jedna KOBIETA W CIĄŻY par excellence ), 4 dni, 3 noworodki tycieńkie, wspólna łazienka, dupska synchronicznie wypinane po zastrzyk przeciwbólowy i my jak te idiotki ostatnie mówiące do siebie per PANI. Nosz... Pani kobieta w ciąży z początku ubawiona tą formą była, potem się przestała odzywać bo jakoś klimaty nie te. W każdym razie "Pani Justyno, jak tam Pani szwy? Nie ciągną aby czasem?" pozostanie na długo dla kobiety szczytem bon tonu. ( Odpowiedź zgodna ze stanem faktycznym : Kurna , bolą jak diabli, rwie mnie, ciągnie i ojaciepierniczne za co mnie to spotkało, odpowiedź udzielona : dziękuję serdecznie, mam się świetnie ). Koszmar.

Za to przy cięciu cesarskim personel medyczny zrobił kobiecie w ciąży taką niespodzianeczkę, że hoho. Cesareczeka miała być o 12:00 więc o 10:00 kobieta w ciąży sobie leżała spokojnie, głaszcząc brzuch pękaty, dyskutując z Julią, śmiejąc się po cichu z mężem z tych tam obok, luzik. 2 godziny zostały więc czasu na złapanie stresa pod dostatkiem jeszcze było. I nagłe łup drzwi, wpadają dwie w białych kitlach i że idziemy. Że ke ??? Oponowała kobieta w ciąży. "JA O 12:00 RODZĘ!!! NIE TERAZ !!!! O 12:00 !!!! NIE !!! O 12:00 MÓWIĘ I WCZEŚNIEJ NIE !!!". Wywlekły kobietę jednak, pognały przez korytarz i .... się zaczęło.

PORÓD

Z porodu może coś więcej kobieta w ciąży by zapamiętała gdyby nie jedno idiotyczne uczucie. A mianowicie ubzdurało się kobiecie w ciąży, że stopy jej położyli jakoś niewygodnie. Niby znieczulenie i dolna część ciała ciut nieistniejąca a te stopy kurna niewygodnie leżą. Więc czuwać musiała kobieta żeby się wydrzeć jak opętana w stosownym momencie, bo skoro stopy czuła to co dopiero resztę???? I tak mąż nad uchem dzielnie wspiera kobietę, tlen jej rurka dmucha w oczy, zza kotarki słychać tłum lekarzy, obok głowy pika maszyneria ( na której kobieta w ciąży co i rusz sprawdza swoje parametry życiowe ) i się rozlega nagle Dzwięk. Kwilenie. Taki zupełnie nie z tej ziemi głosik. Nie jak dziecko. Jak noworodeczek w tej sekundzie urodzony. Głosik, którego więcej z siebie młoda już nie wydobędzie, a który kobieta i mąż na zawsze zapamiętają. I słowa męża : JEST.

Mignęła kobiecie w ciąży taka mała, nieokreślona istota, wciąż powtarzająca ten sam jedyny dzwięk, zaraz za nią popędził mąż i została sama ( plus obsada serialu Samo Szycie oczywiście ). Już nie kobieta w ciąży a matka dziecka od tego momentu. Za chwilę obok pojawił się mąż i przytulił matce dziecka do policzka coś ciepłego i lepkiego. Dziecko. Moje. Julię. Młodą gniewną. Tyci tycia była. Rozkosz sama w sobie. Przytuliła matką dziecka buzię bardziej do małego człowieka i wreszcie po 9 miesiącach wypuściła z płuc powietrze z głośnym "uf". Teraz już jesteśmy wreszcie razem .

A potem sobie poszli. Zabrali noworodeczka, małż poleciał oczywiście za dzieckiem matkę zostawiając samą sobie. Zaszyli, załatali, poklepali, pogratulowali i odstawili w kąt. Matka dziecka pod wpływem emocji bardzo rozbawiona się nagle poczuła, odstresowana, radosna, ciut na haju jakby. Nożką by se zamachała radośnie ale nie mogła, znieczulenie działało jednak. Się pojawił mąż, w kitlu zielonym doktorskim, czepku w garści i maseczce zsuniętej z twarzy. No przybycie dziecka matką mocno tąpnęło, ale widok mężyka własnego w takim przyodziewku też niczego sobie. I tak z łóżka szpitalnego, wymęczona położnica zaćwierkała radośnie na pół bloku operacyjnego : "wow.. jak goerge clooney wygladasz!!! do domu koniecznie weź to wdzianko". W jakim celu matka dziecka chciała zachować ten kitel przemilczmy w każdym razie anestezjolog skarcił wzrokiem matkę dziecka za te namowy do rabunku mienia szpitalnego.

I tyle w temacie porodu. Potem była noc pierwsza, bez młodej. Prochy zamroczyły matkę dziecka i całkiem się nawet cieszyła, że jeszcze dziś nie musi się zmagać z tą wielką, małą odpowiedzialnością. Potem była noc druga. Z młodą. Bezsenna. Całą noc matka dziecka czuwała i wpatrywała się we wcale nieśpiącą dziecinę. Nocy trzeciej usnęła już nawet matka dziecka bo prochy coraz słabsze serwowali, młoda też się wykazała i drzemała czasami. A jeszcze potem matka zabrała dziecko pod pachę, rzuciła lekkie ahoj Paniom z sali i wyruszyła z małżoneczkiem do domu. Ku największej przygodzie ich życia.

c.d.n.

na następnym blogu ...

MATKA DZIECKA . BLOX . PL


15:42, justek20
Link Komentarze (7) »
wtorek, 03 lipca 2007
Oto ona, jedyna i wyśniona



23:28, justek20
Link Komentarze (28) »
Chwila oddechu
Słowem wstępu : jako, że dotychczasowy tytuł się z letka zdezaktualizował więc kobieta już nie w ciąży mianuje się sama na Matkę Dziecka. Można się zwracać również per Jej Matczyność bądź O Mlekiem Płynąca. NIE można natomiast Matki Dziecka pod żadnym pozorem nazywać Mlekowita ani Łaciata.

Chwila oddechu spowodowana jest ... i tu pewnie każdy, kto posiada elementarną wiedzę z zakresu noworodkologii stosowanej, pomyśli, iż chodzi o drzemeczkę młodej. Błąd. Spokój spowodowany jest nieobecnością małża. Bo najbardziej absorbującą jednostką w rodzienie matki dziecka jest ... wciąż mężyk. Przejęty swoją nową rolą Pierwszy Ojciec RP 20 razy na godzinę cmoka, gilgocze, głaszcze, myzia młodą. W przerwach między ćwierkaniem nad łóżeczkiem ćwierka nad przewijakiem. Młodej ledwo udaje się sprostać pieluchowym oczekiwaniom taty. No i karmienie... to ciągłe : "ona to chyba chce jeść...". A matce dziecka jak słyszy takie coś w 15 minut po odstawieniu Juli od paśnika się flaki przewracają. Albo se małż piersi mleczne wychoduje albo ciężkie dni przed matką. Z tymi piersiami to wcale nie jest takie znowu niemożliwe. Przy takim zaangażowaniu i przejęciu dzieckiem bardzo by się matka nie zdziwiła gdyby u małżoneczka pojawiła się laktacja. Siłą woli se ją sprowokuje niedługo. Wszak jak to stwierdził dziś w nocy Pierwszy Ojciec " młoda taaaaaaaaaaaaaaaka dziś głodna była, że szukała u mnie cyca". A może jednak nie Matka Dziecka a Matka Wyrodna ja jestem???

No ale bez paniki. Może jeszcze jakiś pożytek osobisty bardzo matka dziecka z małżoneczka kiedyś mieć będzie. Zanim Julka skończy 18 chyba mu opadną trochę te emocje, nie? A w międzyczasie się pozachwyca brylantem co to go dostała w pierścionku z okazji powicia człowieka. Wersal kurde i jak w modzie na sukces się prawie matka dziecka poczuła po obdarowaniu. :D

P.S. Nowy blog matki dziecka będzie wkrótce. Jak tylko małżoneczek do pracy wróci. Czasu wtedy więcej będzie ;)
16:40, justek20
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 02 lipca 2007
Niedoczas
Jesteśmy. Mamy się pięknie. W domu się oswajamy ze sobą. Trochę się już znamy i zgodnie uważamy się za najfajniejsze babki na świecie. Ojciec też fajny. Chociaż nie ma to jak babska komitywka.

Dużo, dużo wrażeń czeka na opisanie. Kilka sytuacji idiotycznych, parę absurdalnych, cała masa wzruszów, kilka histeryjek, letki baby blues,  całkowicie szalone zachowania małża. Dużo tego. Z powodu niedoczasu jeszcze chwilę pocieszę się tym tylko ja.

A teraz wybaczcie kobieta już nie w ciąży za to pachnąca unikalnymi perfumami chanel de milk, oddali się celem podporządkowywania sobie nowej rzeczywistości.

P.S.

Za komenatrze wszystkie taaaakie ściski i taaaaaaaaaaaaki wzrusz. Kiedy młoda w szpitalu sobie spała smacznie, moim magicznym telefonem właziłam na blogaska i się cieszyłam z tego co piszecie. Kochani jesteście a ja zaraz uderzę w patetyczny ton więc howk!

:D
13:14, justek20
Link Komentarze (11) »
piątek, 29 czerwca 2007
Mazowiecki Zaklady Mleczarskie pozdrawiaja
No więc Jej Maleńkość jednak idealna nie jest. Brak jej wskaźnika napełnienia.
czwartek, 28 czerwca 2007
Jej Maleńkość
Jej Malenkosc jest juz po zewnetrznej stronie brzucha.
środa, 27 czerwca 2007
W telegraficznym skrócie
Jestem w szpitalu stop PĂłĹ?kuli mnie strasznie stop Wiem juĹź gdzie jest niestrzezone wyjscie stop Jak zobaczÄ? jeszcze jednÄ? igle przystepuje do ucieczki stop PS szpitalne koszule sa malo twarzowe.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13